Sprzedaż apartamentów a kryzys finansowy

Autor: admin
2 December 2009

Rozbuchany kryzys finansowy, który z niezmierzoną siłą uderzył we wszystkie branże gospodarki i produkcji pod koniec roku 2008, dziś jeszcze zbiera żniwa na rynkach nieruchomości, przemysłu, handlu i informatyki.

I choć wydaje się, że do końca finansowego krachu coraz bliżej, to jednak wielu z nas ostrożniej w tych czasach patrzy na zakup nowego domu, plany budowlane czy przeniesienie się do wielkiego miasta i zakup lub wynajem własnego apartamentu.

To, na co mogliśmy sobie pozwolić przed kryzysem finansowym, jest dzisiaj niemal nieosiągalne, – choć wielu z nas nadal nie rezygnuje z marzeń i planów zbudowania własnego domu lub posiadania ekskluzywnego apartamentu w stolicy.

W najlepszej sytuacji są Ci, którzy jeszcze przed kryzysem odłożyli konkretne sumy pieniężne na gorsze czasy i teraz, przy spadku cen nieruchomości na rynku wtórnym i pierwotnym mogą pozwolić sobie na bardziej atrakcyjny ich zakup bez żadnych wyrzutów sumienia.

W gorszej sytuacji są oczywiście Ci, którzy planowali już zaciągnięcie kredytu mieszkaniowego na zakup domu czy lokalu mieszkalnego w budynku, a teraz z racji większej ostrożności banków będą musieli na pozytywną decyzję czekać jeszcze wiele miesięcy.

Można śmiało powiedzieć, że w pierwszych miesiącach kryzysu na światowych giełdach spadła nie tylko sprzedaż luksusowych apartamentów, ale także działek pod budowę, nieruchomości handlowych i komercyjnych, mieszkań – zarówno w blokach, jak i na perfekcyjnie zorganizowanych osiedlach strzeżonych itd.

Na szczęście ostatnie miesiące pokazały, że rynek nieruchomości drgnął i najprościej rzecz biorąc “coś się ruszyło” – deweloperzy, który jeszcze nie dawno zawieszali owe inwestycje, teraz znów budują i choć nie jest to skala tak piorunująca jak na początku 2008r, to jednak zdecydowanie rynek nieruchomości zaczyna odżywać. Po części jest to związane z poprawą płynności finansowej firm, po części z planowanym Euro 2012 i wręcz koniecznością tworzenia nowych miejsc pracy, hoteli, stadionów i dróg.

A jak wiadomo w branży nieruchomości sukces i oprawa sytuacji idzie falami. Wystarczy mały znak, aby budownictwo zaczęło się dźwigać i sprzedaż apartamentów, mieszkań i terenów handlowo-produkcyjnych znów wzrosła.

Rozbuchany kryzys finansowy, który z niezmierzoną siłą uderzył we wszystkie branże gospodarki i produkcji pod koniec roku 2008, dziś jeszcze zbiera żniwa na rynkach nieruchomości, przemysłu, handlu i informatyki. I choć wydaje się, że do końca finansowego krachu coraz bliżej, to jednak wielu z nas ostrożniej w tych czasach patrzy na zakup nowego domu, plany budowlane czy przeniesienie się do wielkiego miasta i zakup lub wynajem własnego apartamentu. To, na co mogliśmy sobie pozwolić przed kryzysem finansowym, jest dzisiaj niemal nieosiągalne, – choć wielu z nas nadal nie rezygnuje z marzeń i planów zbudowania własnego domu lub posiadania ekskluzywnego apartamentu w stolicy. W najlepszej sytuacji są Ci, którzy jeszcze przed kryzysem odłożyli konkretne sumy pieniężne na gorsze czasy i teraz, przy spadku cen nieruchomości na rynku wtórnym i pierwotnym mogą pozwolić sobie na bardziej atrakcyjny ich zakup bez żadnych wyrzutów sumienia. W gorszej sytuacji są oczywiście Ci, którzy planowali już zaciągnięcie kredytu mieszkaniowego na zakup domu czy lokalu mieszkalnego w budynku, a teraz z racji większej ostrożności banków będą musieli na pozytywną decyzję czekać jeszcze wiele miesięcy. Można śmiało powiedzieć, że w pierwszych miesiącach kryzysu na światowych giełdach spadła nie tylko sprzedaż luksusowych apartamentów, ale także działek pod budowę, nieruchomości handlowych i komercyjnych, mieszkań – zarówno w blokach, jak i na perfekcyjnie zorganizowanych osiedlach strzeżonych itd. Na szczęście ostatnie miesiące pokazały, że rynek nieruchomości drgnął i najprościej rzecz biorąc „coś się ruszyło” – deweloperzy, który jeszcze nie dawno zawieszali owe inwestycje, teraz znów budują i choć nie jest to skala tak piorunująca jak na początku 2008r, to jednak zdecydowanie rynek nieruchomości zaczyna odżywać. Po części jest to związane z poprawą płynności finansowej firm, po części z planowanym Euro2012 i wręcz koniecznością tworzenia nowych miejsc pracy, hoteli, stadionów i dróg. A jak wiadomo w branży nieruchomości sukces i oprawa sytuacji idzie falami. Wystarczy mały znak, aby budownictwo zaczęło się dźwigać i sprzedaż apartamentów, mieszkań i terenów handlowo-produkcyjnych znów wzrosła.

W gąszczu przepisów, które nierzadko utrudniają nam postawienie własnego domu można łatwo zaplątać się w szereg nieścisłości, które w prostej drodze prowadzić będą do problemów z budową domu, określeniem tzw. planu zagospodarowania przestrzennego czy też innych czynników, będących efektem nieporozumienia a prowadzących do poważnych konsekwencji prawnych.

Aby nie pogubić się w tym wszystkim i aby nasz dom stał się miejscem wymarzonym i do tego realnym – warto znać podstawowe prawa i obowiązki nas – jako klienta, oraz obowiązki osób i firm, które w budowie naszego domu biorą czynny udział.

Bez względu na to, czy nasz dom buduje fachowa firma znana w kraju ze swej terminowości i dobrej jakości budowanie, czy też małe przedsiębiorstwo budowlane, o którym mało, kto słyszał – musimy poprzez podpisanie stosownej umowy zapewnić sobie maksimum praw i przywilejów, które w przyszłości będziemy mogli bez problemów egzekwować.

Wymarzony dom, ma być przecież miejscem dla całe naszej rodziny i przyjemnością codziennego życia, a nie ogromem kłopotów i problemów wynikających ze źle postawionych ścian, niewłaściwie działającej instalacji kanalizacyjnej, czy niepoprawnego podłączenia elektryczności do systemu. Aby nie wpaść w pułapkę nieruchomości, która przyniesie nam więcej stresów niż zadowolenia – po pierwsze uważnie czytajmy umowy, jakie podpisujemy.

I choć wydaje się to czasem przesadą, zwłaszcza, jeśli umowa posiada kilkadziesiąt stron a nam wydaje się, że za dużo czasu stracimy na jej wertowanie kartka po kartce, to jednak tylko to zapewni nam większą wiedzę na temat tego, na co się decydujemy i jakie kary umowne mogą nam grozić, czy też, co może, a czego nie może nasza firma budowlana.

Coraz częściej słyszy się o nieuczciwych deweloperach, którzy obiecują wspaniałe warunki lokalowe i bajkowe wręcz otoczenie naszego domu, podczas gdy tak naprawdę otrzymujemy coś zupełnie innego i jeszcze okazuje się być to zgodne z umową, którą sami podpisaliśmy. Pilnując terminów i sposobu realizacji budowy naszej nowej nieruchomości, mamy większą szansę na to, że zostanie ona wykonana naprawdę rzetelnie, a my po czasie nie będziemy mieli sobie nic do zarzucenia.

Ceny apartamentów w Warszawie

Autor: admin
26 November 2009

Osoby i firmy, które inwestują w zakup apartamentów w stolicy – tych, wykorzystywanych zarówno do własnego użytku, jak i na dalszą odsprzedaż wybrały dla siebie naprawdę ciekawy finansowo rynek.

W obecnych czasach, gdy klientom zależy nie tylko na dobrej lokalizacji mieszkania, ale i na jego atrakcyjnej przestrzeni, dobrze oświetlonym wnętrzu i perfekcyjnym wykończeniu – to właśnie apartamenty i mieszkania w tzw. apartamentowcach stają się często obiektem pożądania klientów. A jak kształtują się ceny takich nieruchomości?

To oczywiście zależy od tego, czy chcemy je kupić, czy wynająć. Standardowy zakup takiej ekskluzywnej powierzchni mieszkaniowej waha się w granicach, które przekraczają rynkową cenę nieruchomości w Warszawie o 1000 – 5000 zł za m2, i choć oczywiście taka stawka nie jest na każdą kieszeń, to ostatnich kilka lat udowodniło, że można, jeśli tylko się chce i ma odpowiednie zaplecze finansowe, bądź kredytowe.

Dla tych, którzy stolice odwiedzają sezonowo, okazjonalnie, lub zamiast zakupu na własność wola wynajem – biura pośrednictwa nieruchomości i portale ogłoszeniowe przygotowały bogatą i bardzo szeroką ofertę apartamentów do wynajęcia. Zarówno w centrum stolicy, jak i na jej obrzeżach znajdziemy, więc spory przekrój cenowy ofert do wyboru.

Apartamenty dwupokojowe do wynajęcia w Warszawie to ceny średnio od 200 zł za dobę do nawet 500 zł, co oczywiście uzależnione jest od ich standardu, dobrego dojazdu do centrum i potrzebnych nam firm oraz instytucji, zaplecza mieszkalnego, dodatkowych atrakcji lokalowych takich jak basen w obrębie budynku, wszystkie media, bezprzewodowy internet, czy chociażby osoba sprzątająca mieszkania i ścisły dozór monitorowany otoczenia przed mieszkaniem.

Ceny apartamentów do wynajęcia rosną w miarę coraz bliższej odległości do dworca głównego i strategicznych punktów turystyczno-biznesowych. Hotele i sale wykładowe, w których odbywają się ważne konferencje naukowe, przedsiębiorcze, kultowe zloty, koncerty gwiazd wielkiego formatu itd. i ich okolica to automatycznie wyższa cena apartamentów – w myśl zasady, im lepsza okolica, tym drożej się płaci za przyjemność mieszkania w takiej części miasta.